Ale Meksyk!

Restauracji z kuchnią międzynarodową jest w Polsce wiele i wciąż powstają nowe.  Ja na liście odhaczyłam: chińską, włoską, grecką, indyjską, chorwacką, serbską, amerykańską, czeską, i meksykańską. Kolejne wciąż przede mną.  Idąc do takiej restauracji tematycznej oczekuję nie tylko tradycyjnych dań dla danej kuchni, ale także wystroju i muzyki charakterystycznej dla danego kraju. Na plus działają także kelnerki/ kelnerzy, którzy są ubrani w tradycyjne stroje lub mają choć jakiś gadżet, który przypomina o tym, że nie jestem w polskim barze mlecznym i nie zjem schabowego ani leniwych. To wszystko sprawia, że mogę przenieść się na chwilę do innego świata, zasmakować, zobaczyć i poczuć kulturę innego kraju.

Wszystko to brzmi pięknie i przyznaję, że udało mi się odwiedzić kilka razy takie restauracje. Niestety bywało też tak, że zastanawiałam się czy przypadkiem nie zaszła pomyłka w nazwie lokalu i o tym powiem dziś, bo męczy to i dręczy mnie strasznie. Skupię się na restauracjach meksykańskich, bo choć lubię ich kuchnię, to właśnie tam czar prysnął najczęściej. Powstrzymam się od podania nazw restauracji, napiszę do nich maila z nadzieją, że obiecują poprawę;)

Czar prysnął w restauracjach meksykańskich gdy:

rosipaw / Foter / CC BY-NC-SA
  • Z głośników rozbrzmiewała wspaniała, ale zdecydowanie pozbawiona meksykańskich brzmień twórczość Stinga.  Przyznam, że aż miałam ochotę przyjść następnego dnia i podarować im kilka odpowiednich płyt.
  • Po zamówieniu z menu z poprawną wymową pozycji „tortilla” [czyt.tortija], kelnerka poprawiła mnie, mówiąc „tortilla”. W fast-foodach sprzedających tortille jeszcze nigdy nie spotkałam się z poprawną wymową, a to, że w restauracji meksykańskiej nie mają zielonego pojęcia i jeszcze kelnerka śmie mnie poprawiać – jak to mówią „żenua”:)
  • W menu widniały nazwy dań w języku hiszpańskim z całą masą błędów językowych. Wstyd był niesamowity, bo byłam tam ze znajomym hiszpańskojęzycznym. Chyba właścicielom zabrakło na opłacenie 30 minut pracy tłumacza.

… i perełka na liście – moje rozczarowanie z minionego weekendu:

  • Kelnerka usłyszawszy zamówienie ” Cerveza por favor” [czyt.”serwesa por fawor”] zrobiła wielkie oczy i spytała: „… a co to jest?” Dodam, że w menu polskim pozycja – „piwo” widniała właśnie pod nazwą „cerveza” w dziale „bebidas” czyli „napoje”. Nie wiem czy większe było zdziwienie kelnerki czy jednak moje i moich towarzyszy…

Powiem wam, że nie potrafię zrozumieć jak prowadząc restaurację można zaniedbać takie rzeczy jak przeszkolenie obsługi w zakresie znajomości menu i poprawnego wymawiania dań czy przygotowanie menu bez błędów. Restauracja to nie jest biznes, w który inwestuje się 10 zł. Jak ktoś decyduje się na prowadzenie knajpy i  wkłada w to mnóstwo kasy to niech wyda ciut więcej na:

  • 30 minut pracy tłumacza
  • ksero z materiałami do nauki dla kelnerów
  • płytę z muzyką meksykańską

Korzystając z okazji pozwolę sobie nadać tym narzekaniom choć lekki wymiar edukacyjny:) W języku hiszpańskim mówimy:

  • Tortilla – „tortija”, a nie „tortilla
  • Pollo – „pojo”, a nie „pollo”
  • Fajitas – „fahitas”, a nie „fajitas”
  • a „cerveza” czyt. „servesa” to PIWO!

Wkuć, zdać i nie zapominać !!! Nie dajcie się zrobić w konia i pokażcie klasę:)

Advertisements

7 uwag do wpisu “Ale Meksyk!

  1. Niestety to nie tylko w Polsce ale w Londynie rowniez. Z drugiej strony zawsze mozna isc do restaucjacji top Michelin-rated. Tam na bank mowia poprawie 🙂

  2. We włoskich menu ile jest byków…… nie wspominając o wymowie kelnerek. Ale ponoc w restauracji Mamma Mia obsługują sami włosi albo osoby znające włoski, nie byłam jeszcze ale nie omieszkam sprawdzić

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s