Umowy śmieciowe – o co ten szum?

Już samo określanie umów cywilnoprawnych „śmieciowymi” wkurza mnie niesamowicie. Nie rozumiem dlaczego takim określeniem posługują się dziennikarze i politycy, a  przeciwnicy tych umów widzą w nich same negatywne aspekty.

Moim zdaniem jeśli umowy cywilnoprawne zostaną oskładkowane to poszerzy się po prostu szara strefa. Dlaczego? Bo przedsiębiorców nie będzie stać na dużo wyższe koszty, a pracownicy będą chcieli mieć wyższe kwoty netto. Ci co się najwięcej burzą chcieliby zarabiać netto tyle co przy np.umowie o dzieło, a do tego mieć opłacone wszystkie składki ZUS i prawa jak przy umowie o pracę. Niestety tak się nie da. Niby państwo zachęca do zakładania działalności i zatrudniania pracowników, ale nie robi nic by to ułatwić. Koszty jakie musi ponieść zatrudniający przy umowie o pracę są po prostu zbyt wysokie i nie ma bata by kwota netto została ta sama.

LOSINPUN / Foter / Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 2.0 Generic (CC BY-NC-SA 2.0)

LOSINPUN / Foter / Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 2.0 Generic (CC BY-NC-SA 2.0)

Chcecie umowę o pracę  – proszę bardzo, ale niech wasze 5000 brutto z umowy cywilnoprawnej pozostanie bez zmian, a być może będzie niższe, by koszt po stronie pracodawcy nie zwiększył się. Idziecie na to? Wszyscy?

Dodam, że w ogóle niewiele osób zdaje sobie sprawę, że jest coś takiego jak netto, brutto, brutto pracownika i pracodawcy. Nieraz podczas rozmów kwalifikacyjnych przy omawianiu wynagrodzenia spotkałam się z pytaniami kandydatów: ” … a netto to ile będzie?” Kiedyś nawet zdarzyło mi się już po podpisaniu umowy i przelaniu pierwszego wynagrodzenia na konto, że pani X chciała zrezygnować, bo myślała, że netto będzie wyższe. Ręce mi opadają. Tak jak idziesz do sklepu i widzisz na metce już cenę brutto, tak ustalając warunki współpracy operuje się kwotami brutto. O tym, że zatrudniający ponosi jeszcze wyższe koszty niż owe brutto pracownika to już niewielu wie i obawiam się, że sam rząd nie orientuje się w tym za bardzo i mało go to interesuje.

Pewnie część z was myśli sobie, że jestem taka mądra bo nie byłam nigdy po drugiej stronie – zleceniobiorcy. Otóż byłam i jeśli miałabym teraz do wyboru umowę o pracę z opłaconym ZUS-em i umowę np.o dzieło bez składek, ale ze sporo wyższym wynagrodzeniem to wybieram to drugie. Dlaczego? Dlatego, że jeśli chcę umówić się na wizytę do lekarza to każą mi czekać kilka miesięcy i wolę sama opłacać sobie pakiet medyczny w wybranej placówce. Dlatego, że aby rodzić po ludzku w publicznym szpitalu to i tak wykupiłam opiekę położnej i jednoosobową salę. Dlatego, że wolę sama inwestować na emeryturę, a nie liczyć na marne kilka groszy od państwa i w końcu dlatego, że mając umowę o pracę i np. zakładając spółkę każą mi płacić podwójną składkę zdrowotną, choć lepszej opieki za to wcale nie mam.

 I co? Czy umowa cywilnoprawna nadaje się tylko do kosza? Co do ZUS-u to jakbym miała czarodziejską różdżkę to bym  go zlikwidowała po prostu, ale to już temat na inną okazję.

 

 

Reklamy

7 uwag do wpisu “Umowy śmieciowe – o co ten szum?

  1. Prawda jest taka, że dla dużej ilości osób to umowa o pracę jest umową śmieciową. Wszystko zależy od podejścia i oczekiwań.

  2. Zgadzam się, pełna prawda! Krew mnie zalewa jak słyszę te reklamy w radiu o umowach śmieciowych – to jest wybór i każdy powinien ocenić go sam. A jakie argumenty za umową o pracę? Żadne. Wyższe zarobki to szansa na prawdziwą opiekę zdrowotną oraz realną emeryturę – 95% ludzi tego nie rozumie i wierzą w państwo. Skończyły się te czasy już dawno temu i trzeba przejrzeć na oczy.

  3. Śmiech na sali jakie 5 tysięcy na rękę zarabiam na umowie o dzieło 7,5zł na godzinę pracuję po 300 godzin żeby mieć w miare normalną wypłatę dajcie mi namiar gdzie za nawet więcej niż godziny z normwtywu zarobię 5 tysiaków bo sądzę że ten artykuł dotyczy 5 procent osób pracujących na umowy śmieciowe a co do pracodawców to mój prezes ma majątek w wysokości 360 milionów sprawdźcie sami właściciel SOLID SECURITY i nie piszcie tu takich bredni bo nie znacie realiów

    • Owe 5 tys jest tu podane przykładowo. Równie dobrze mogłoby być to 500 zł jak i 10 tys. Przecież ludzie różnie zarabiają będąc na umowach cywilnoprawnych – inne wynagrodzenie otrzyma dietetyk, który przygotuje przykładowy jadłospis na 1 dzień, a inne projektant, który zaprojektuje centrum handlowe. Poza tym wyraźnie jest napisane we wpisie: „5000 brutto”, a to nie oznacza „na rękę”. O tym właśnie pisałam – jak wiele osób nie rozróżnia pojęć: brutto/netto, a ten komentarz tylko to potwierdza.

    • A ty d***** myślisz że on dostał to z nieba?? Czy z*********? a może nakradł!! Bo przeciez to takie polaczkowate – wyliczać wszystkim ile to nie mają bogacta!! Chcesz to idz na swoje, płać ZUS, skarbówkę, zatrudniaj ludzi itd!!!A no i musisz mieć najpierw pomysł na firmę… ale jesteś za durny!!!

  4. W sumie racja. Sama wolę pracować na umowy zlecenie lub o dzieło, bo więcej dostaję na rękę i decyduję co z tym zrobię. Jest jednak druga strona medalu. Nie doczekam się chyba nigdy emerytury. Z miesięcznej wypłaty nie jestem w stanie niczego odłożyć, bo wydaję na wynajem mieszkania, ubezpieczenie, dojazdy i wszystko inne. Tak źle i tak niedobrze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s